Flan paryski – wegański

Jakiś czas temu zamieszkałam w pobliżu granicy z Francją i w zeszłym tygodniu wybrałam się na zakupy do jednego z tamtejszych supermarketów. Tak aby sprawdzić, co ciekawego mają do zaoferowania z roślinnych artykułów.

Biorąc pod uwagę dostępność wegańskich produktów sklep mnie niestety nie zachwycił, ale duże wrażenie zrobił na mnie dział wypieków i deserów. Ogromne opakowania croissantów, tart, wypieków na bazie ciasta francuskiego, kolorowych maślanych ciasteczek i oczywiście tytułowy flan. Mój chłopak, który to dorastał w tym regionie jest ogromnym miłośnikiem francuskich deserów i zwykle zjadał je w ilości hurtowej. Jako że prawie dwa lata temu dołączył do gangu wegan, tym razem podczas spaceru wśród tych słodkości, musiał obejść się smakiem, bo jak wiadomo Francuzi nie są skłonni do przypadkowego, czy też celowego weganizowania ich tradycyjnych deserów. Ich dzieła słynne są z dużych ilości jajek i jeszcze większych pokładów masła. Jak można się domyśleć, na darmo sprawdzaliśmy skład każdego z napotkanych ciastek, bo wszystkie zawierały nabiał, a niektóre – z masłem na pierwszym miejscu! – odpadały już w przedbiegach.

Od tamtego dnia i za mną i za moim chłopakiem krążą widma tych wszystkich słodkości. Rozwiązaliśmy problem kupnem „przypadkowo wegańskiego” ciasta francuskiego i zapieczenia go z czekoladą i owocami, ale jak się okazało tymczasowo, gdyż nie jest to deser zbyt górnolotny 😉 Dwa dni temu przeleciał mi przez głowę pomysł zweganizowania wspomnianego wcześniej flanu, aby to ucieszyć(ciszyć) nasze apetyty.

Flan paryski to zapieczony na kruchym cieście pudding waniliowy. W tradycyjnym przepisie wymaga on użycia masła i jajek, ale jak dobrze już wszyscy wiemy (lub się dowiemy ;)) nie potrzebne są nam one do życia, a już na pewno, nie do tak błahej sprawy jak deser 🙂

Zwykle piekąc ciasto, czy przygotowując coś słodkiego, staram się ograniczyć cukier czy tłuszcz, oczywiście ten w formie wyizolowanej (owoce, czy orzechy straszne mi nie są ;)). W przypadku tego deseru wiedziałam, że tutaj muszę dać wszystkiego na maksa, dlatego nie należy on ani do działy zdrowych słodkości.

Użyłam formy w kształcie serca, o przekroju 24 cm. Jeśli chodzi o tortownicę myślę, że odpowiada to średnicy 22 cm. Jeśli posiadacie większą, deser wyjdzie wam niższy, ale zawsze możecie zwiększyć nieco proporcje 😉

Składniki na ciasto kruche:
– 2,5 szklanki mąki pszennej
– 125 gramów margaryny Alsan (można użyć jakiejkolwiek innej bezmlecznej, czy zastąpić olejem roślinnym)
– 2-3 łyżki stołowe zimnej wody
– 2 łyżki stołowe cukru brązowego (lub innego słodzidła)
– szczypta soli

Składniki na krem waniliowy:
– 30 gramów margaryny Alsan (lub jak wyżej)
– 0,5 szklanki mąki
– 0,5 litra mleka roślinnego (ja użyłam sojowego, waniliowego)
– 1 łyżka stołowa cukru z wanilią
– 0,25 szklanki cukru brązowego

Przygotowanie:
Zaczynamy od kruchego ciasta. Wysypujemy mąkę na stół, tworząc formę płaskiego stożka. Robimy w środku dziurkę, dodajemy do niej pokrojoną margarynę, słodzidło i sól. Łączymy ręcznie składniki i dodajemy stopniowo wodę (być może będzie potrzebne jej nieco mniej lub więcej). Wyrabiamy ciasto do momentu aż będzie gładkie. Formujemy z niego kulkę i umieszczamy ją w lodówce na czas przygotowania kremu.

Ustawiamy piekarnik na temperaturę 200 stopni Celsjusza. W misce mieszamy mleko z cukrem brązowym i waniliowym.  Do rondelka o pojemności przynajmniej 1 litra (aby łatwo nam było mieszać) dodajemy margarynę, mąkę i mieszamy składniki podgrzewając je na małym ogniu. Powinno to zająć dosłownie chwilkę. Gdy zawartość rondelka się połączy, zaczynamy stopniowo dodawać mleko z cukrem, ciągle mieszając, aż do momentu gdy masa zacznie przypominać budyń. Ta czynność zajęła mi jakieś 5-6 minut. Jeśli pojawią się grudki, można wygładzić je mikserem lub blenderem. Rondelek ściągamy z ognia, wyciągamy z lodówki ciasto i wykładamy je na wyłożoną papierem do pieczenia formę, a następnie przelewamy na nie masę waniliową. I do piekarnika!

Pieczemy około 25 minut, następnie wyłączamy piekarnik i pozostawiamy je tam jeszcze kilka minut, aż masa waniliowa przestanie bulgotać/opadnie/lub cokolwiek innego się z nią wydarzy w trakcie pieczenia 🙂 Gotowy deser schładzamy do temperatury pokojowej, a następnie 3-4 godziny w lodówce, tak aby był możliwy do pokrojenia.

Można upiec go też formie pojedynczych tartaletek i wtedy będzie możliwy do zjedzenia nawet na ciepło 🙂

Smacznego!

DSC_1794

Wartości odżywcze w 1 porcji (w przypadku podzielenia deseru na 8):
flan paryski
Ok, nie jest tak źle 😉 źródło: cronometer.com

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s