Ja bym się tym nie najadł w podróży – Teneryfa (i wzmianka o Barcelonie)

Kilka tygodni temu odbyłam odległą jak na warunki Europejskie wycieczkę. Spędziłam tydzień na hiszpańskiej Teneryfie i odwiedziłam kilka wegańskich knajpek. Przed wyjazdem obiecałam sobie, że gdzie tylko będzie to możliwe zjem hiszpańską tortille w wersji wegańskiej. A cóż to hiszpańska tortilla zapytacie! Jest to gruby placek składający się z usmażonych ziemniaków i w wersji tradycyjnej zalany masą z jajek. W wersji wegańskiej zamiast jajek używa się w większości przypadków mikstury z wody i mąki z ciecierzycy. Warto zaznaczyć w tym miejscu, że przed wylądowaniem na Teneryfie spędziliśmy pół dnia w Barcelonie, gdzie miałam w wyszukanej wcześniej restauracji spróbować już pierwszego ziemniaczanego placka. Niestety wybrane miejsce akurat w dzień naszego pobytu było zamknięte (z powodu jakiejś awarii bodajże). Szybko za pomocą Happy Cow znaleźliśmy w najbliższej okolicy restaurację Vegalia, w której skosztować mogliśmy hiszpańskiego „Pan con tomate”, czy smażonych ziemniaków z tofunezem, aczkolwiek tortilli zabrakło 😦 Mimo tego dramatycznego zrządzenia losu jedzenie przypadło nam do gustu. Sałatka z kokosowym dressingiem była nieziemska, a empanada pierwszą, kupną jaką zjadłam w swoim życiu, mimo, że dwa lata temu 5 miesięcy spędziłam w Ameryce Południowej, gdzie w każdym z jej krajów można spotkać tego pierożka na każdym kroku.

DSC_0873

Na samej Teneryfie rozpoznanie roślinnych knajpek rozpoczęliśmy od Veggie Penguin w San Cristobal de La Laguna. Restauracja oferuje codziennie lunch w cenie 9.95 EUR + 1,5 EUR za deser. W cenie podstawowej zawiera się przystawka w formie zupy czy sałatki – do wyboru dwie – oraz jedno z dwóch dań głównych, napój i chleb z jakimś smarowidłem. My załapaliśmy się na roślinny rosół z ryżowymi nudlami i listkami mięty oraz krem z groszku. Drugie dania to smażone warzywa i tofu w aromatycznym sosie oraz taboule z komosy ryżowej podane z grillowanym bakłażanem. Wszystko to w towarzystwie koktajlu ze szpinaku i papai oraz chleba z paprykowym hummusem. Oczywiście skusiliśmy się także na deser – krem czekoladowy z pistacjami i ciasto orkiszowe z kakao i pomarańczą – obłędne!

veggie penguin

Szczerze mówiąc podczas podróży, czy ogólnie wyjść do restauracji nie dbam za bardzo o to czy mój posiłek jest zdrowy. Śmiem nawet twierdzić, że zwykle wybieram te bardziej niepoprawne dietetycznie dania, lecz w Veggie Penguin takich nie znalazłam. Jak dla mnie podane dania były ultra zdrowe, przydałoby się im więcej przypraw czy oliwy. Nie było to jednak złe – kuchnia na bardzo wysokim poziomie i na pewno doceniłabym ją bardziej gdybym mieszkała, czy pracowała w pobliżu i wpadała tam codziennie. Od święta wolę coś bardziej zakazanego 😉

Kolejnym odwiedzonym przez nas miejscem był osławiony i uwielbiany przez internautów K-Vegan. Gdziekolwiek nie szukałam, tam świetne opinie. Lokal znajduje się w centrum handlowym, w mieście Los Cristianos na południowo-zachodnim krańcu wyspy. Serwuje burgery, wrapy, falafele, dania typu stir fry, a przede wszystkim wspaniałe „serowo”-warzywne krokieciki i domową kombuchę! Pycha! Skosztowaliśmy tam właśnie krokieciki, malinowo-miętową kombuchę, falefele i wrapa oraz burgera z tym samym „nadzieniem” – fasolowo-glonowym (wiem, nie brzmi ciekawie, ale zapewniam, że smak był obłędny). Wszystko podane ze świeżymi warzywami i aromatycznymi sosami. Tanio i smacznie – zdecydowanie polecam!

k vegan

Koniec wakacji zbliżał się nieuchronnie, a ja mimo iż po wizycie w K-Vegan kulinarnie zadowolona, dalej nie spróbowałam tej cholernej tortilli!

Ostatnie z odwiedzonych przez nas miejsc to przypadkowo znalezione La Sereta w stolicy wyspy, czyli Santa Cruz. W sobotnie popołudnie mieliśmy ochotę na jakieś wegańskie ciasto i ruszyliśmy w miasto. Pierwsza z wyszukanych wcześniej kafejek okazała się zamknięta, tak samo i kolejna. Nie poddaliśmy się jednak, w pośpiechu odpaliliśmy Szczęśliwą Krowę i znaleźliśmy coś, co wydawało się być otwarte jeszcze przez pół godziny. Na szczęście dotarliśmy tam na czas! W La Sereta czekało na nas czekoladowe ciasto iii… uwaga uwaga! Kanapka z wegańską hiszpańską tortillą! Lokal jest nowo otwarty i niezbyt popularny, dlatego właściciel od razu wiedział, że znaleźliśmy go na Happy Cow. Poza ciastem, kanapkami, czy pyszna kawą zaopatrzyć tam się można w wegańskie produkty spożywcze oraz bio warzywa i owoce. Jako że lokal miał się ku zamknięciu nasze przekąski zabraliśmy na wynos i zjedliśmy w przyhotelowym ogródku 🙂

IMG_20180120_181220_648[1]

Będąc na Teneryfie koniecznie trzeba spróbować owoców, które rzadko można znaleźć w kontynentalnej części Europy – granadilli, pepino dulce, czy papai (tę można już dostać wielu w sklepach, aczkolwiek sezonowo). Tamtejsze banany smakują inaczej niż te, które znajdziemy w naszych sklepach. Hodowane są na samej Teneryfie i jak na mój gust są słodsze. Podobne jadłam w Ekwadorze i szczerze mówiąc ciężko jest mi je zjeść nie przegryzając jakimś kwaśnym owocem 😉 Polecam także obkupić się w pyszne awokado i podczas pobytu zjeść ile tylko się da, gdyż jest o wiele tańsze niż w Polsce (czy w Niemczech, bo obecnie akurat tu mieszkam).

IMG_20180119_153609_922[1]

Teneryfa ma do zaoferowania wiele innych wegańskich miejsc, których nie było mi dane odwiedzić. Jeśli macie jakieś sprawdzone restauracje godne polecenia chętnie o nich poczytam! 😉 Wyspa spodobała mi się na tyle, że z pewnością tam wrócę i sprawdzę, co jeszcze ma w zanadrzu.

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s